Relacja z IV Open Air Rock Festiwal w Wejherowie
08 września 2007 (sobota) o godzinie 12:30 w Wejherowskim Amfiteatrze rozpoczęła się 4 edycja Open Air Rock Festiwalu pod hasłem "Stop terrorowi i przemocy". Wydarzenie jest organizowane co roku w okolicach rocznicy ataku na World Trade Center w USA. Festiwalowa Sobota niestety była pochmurna i mimo, że spadło tylko kilka kropel deszczu, to niektóre zespoły chyba się ich przestraszyły. Z zapowiedzianych 10 wystąpiło tylko 7, ale to nie przeszkodziło wszystkim uczestnikom w dobrej zabawie.

Na pierwszy ogień wystawiony został bardzo młody, ale mimo to szybko rozwijający się zespół z Wejherowa Blind Trail. Muzycy nieźle poradzili sobie z instrumentami, a wokalista ze swoim głosem, aczkolwiek nie wyróżnili się niczym szczególnym. Czy to było przyczyną tego, że przybyło tylko kilkunastu fanów czy tego, że była to stosunkowo wczesna godzina, jak na tego typu imprezę- nie wiem.

Dla odmiany następne dzwięki były damskie, ale muzyka już nie tak kobieca. Hype gra ambitnie utwory tylko własnego autorstwa w melodiach ostrego alternatywnego rocka. I całkiem dobrze "dawali". Pewnie powitalny transparent ich tak zmobilzował.

Później zainspirowani Elvisem, poprzez rock'and'roll i heavy metal do brzmień typu nu metal, kolektyw MadNine dał czadu. Również wizualnie. Lider wykonywał rozmaite numery sceniczne. Mam nadzieje, że nie tylko to zatrzymało widzów na mokrych ławkach.

I przyszła kolej na następną grupę muzyków - SUCCUMB (skrót od: Stale Ulegasz Czemuś Czego Ujrzewanie Musi Boleć). Zaskoczyli! Głownie niesamowity wokal oraz wygląd basisty, łudząco podobny do prowadzącego. Nadal mam wątpliwości czy to na pewno nie bracia. Nie spodziewałam się po nich aż tak dobrego występu. Dlatego też musiałam pogratulować im osobiście.

Po prostych, ale wciągających kawałkach zespołu Succumb, przyszła pora na Mech, który -okazało się- jest znany nie jednemu uczestnikowi festiwalu. Wraz z pierwszymi brzdąknięciami i słowami ludzie ruszyli pod scenę. Maciek Januszko utrzymywał cały czas świetny kontakt z publicznością, dzięki czemu zabawa była jeszcze lepsza.

Szaleństwa te zostały przerwane, gdy nadeszła pora na spokojne, trochę melancholijne, ale niezwykłe i nietypowe dzwięki wydobywane z głośników podczas koncertu Mjutu, by ponownie uderzyć pod scenę ze zdwojoną siłą o godzinie 21:00.

Zaczęło się. Wszytskie pozostałe wolne miejsca zaczęły się zapełniać i nawet zaczęło ich brakować. Przez cały amfiteatr przebiegały piski kobiet, wrzaski, nawoływania i przepychanki by podejść jak najbliżej i zobaczyć chłopaków z Mysłowic, które jeszcze się nasiliły, gdy w końcu zaczęli grać. Szkoda, że publiczności nie udało się wyprosić o piosenkę "Alexander". Dziewczyny nie były z tego powodu zbytnio zadowolone, ale myślę, ze grzech został im odpuszczony, gdy zagrali kawałek "Dla ciebie", który publiczność odśpiewała praktycznie bez pomocy zespołu.

Na festiwalu znalazło się również stoisko Trójmiejskich Krewniaków, którzy zachęcali do oddawania krwi w Wejherowskim Centrum Krwiodawstwa oraz zbierali fundusze na ambulans do poboru krwi im. Jana Pawła II - płaciło się za pomocą sms'a na numer 72102 o treści KREW. Do tego jeszcze Krewniacy zorganizowali konkurs, w którym można było wygrać plecak, płyty DVD, breloki, opaski i pierścionki.

Pod kątem organizacyjnym wydarzenie wypadło bardzo profesjonalnie. Ciekawa oprawa, rozrywkowy prowadzący i przemiła obsługa. Nasza uwaga tylko taka, że można by bardziej trzymać się samego hasła "Stop Terrorowi i Przemocy" - ponieważ pod koniec imprezy mało kto o tym pamiętał. Wszyscy wrócili do domów nucąc i tańcząc, zapominając jaki był cel Festiwalu. Było super - ale czekamy na V edycje, która na pewno będzie lepsza!

Natalia Jagaczewska oraz Lesiu Dzierżak
dla chajpa.pl
C o p y r i g h t © C h a j p a . p l 2 0 0 7