Recenzja ENEMEF: Noc Grozy i Horrorów 2006
     ...gdy zapadł zmrok, na ulicach zaczęli pojawiać się dziwni ludzie. Przemykali chodnikami, przecinali w mroku uliczki i dróżki. Przechodzili cicho i bezszelestnie wzbudzając niepokój pozostałych przechodniów, nie pozostawiając za sobą żadnego śladu. Od czasu do czasu dało się słyszeć złośliwy chichot bądź złośliwy syk, zawsze pochodzący od tajemniczych istot. Zbijali się w grupki, bądź pojedynczo dążyli do jednego miejsca, by zacząć swój dziwny obrzęd. Obrzęd w "Ich" kręgach zwany... ENEMEFEM!

Dokładnie tak wyglądały gdyńskie (i nie tylko) ulice 27.11.2006r - mrocznie i ponuro, lecz to było jak najbardziej wskazane gdyż Nocny Maraton Filmowy poświęcony został filmom grozy i horrorom. Kolejne filmy: "Silent Hill" , "Omen" , "Wzgórza mają oczy" i "Demon - historia prawdziwa" miały wzbudzić w nas strach, odrazę, podnieść poziom adrenaliny i co najważniejsze - zapewnić dobra dwie emocji. Czy spełniły wszystkie warunki?

Początek ENEMEF-a. Na tą imprezę przygotowano trzy sale gdyńskiego Silver Screen, więc stwierdzam że ten rodzaj filmów wzbudza powszechne zainteresowanie. Panuje powszechny rozgardiasz, ktoś rzuca popcornem; "buraki" dorwały się do biletów. Słychać szum rozmów, które niestety milkną tylko w 75% podczas startu pierwszego filmu. Podczas filmu jeszcze wielokrotnie słychać głośne komentarze, dotyczące sytuacji na ekranie. Kolega z siedzenia obok podpowiada: "Zobaczysz, żartownisie zasypiają po 2 filmie".


Pierwsza przerwa. Na Sali unosi się atmosfera ogólnego rozbawienia i maksymalnego rozluźnienia wbrew tematyce filmów. Wiele osób przebiega do znajomych z innych miejsc. Jestem jedną z nich. Pytam się koleżanki, jak jej się podoba. "Film był bardzo fajny, tylko, że rząd wyżej siedzą jakieś wieśniaki i zachowują się jak dzieci. Gdyby nie to, atmosfera byłaby na 6 z plusem." "Rzucają papierkami, kopią w siedzenia - masakra, zero kultury." - podpowiada sąsiadka. Na sali panuje rozruch, bo każdy znalazł w słabym świetle kogoś znajomego - jak to bywa na ENEMEF-ach. Słychać komentarze. "Ej ale naprawdę się przestraszyłam jak te potworki ją dorwały. Obrzydlistwo!" - dochodzi mnie wypowiedź z rzędu niżej. Emocje czuć w powietrzu. Pośród wybuchów śmiechu, pogawędek i naprawdę dobrej zabawy, wybieram się w "teren". Do toalet jak zwykle długaśna kolejka, spowodowana nadmiernymi ilościami płynów : Nieco krótsze kolejki ustawiły się przy bufecie, amatorzy popcornu i coli postanowili się ujawnić. Wracam z powrotem i natychmiast siadam, bo zaczyna się drugi film. Kilka chwil grozy, napięcie, komentarzy coraz mniej. Kolejna przerwa jest spokojniejsza, na Sali zaczyna robić się sennie, spostrzec można już "śpiochów": Stwierdzam, że apogeum podekscytowania było na pierwszej przerwie. Środek imprezy poświęcony jest chyba bardziej komentowaniu filmów i spokojnym kontemplowaniu dlaczego "Anka z 3 B przyszła z tym blondynem", jak dowiaduję się z siedzeń powyżej : Niestety mimo fajnej atmosfery wokół mojego miejsca, koleżanki z kilku rzędów wyżej wychodzą do domu. "Okropni ludzie siedzą za nami, to już jest przesada naprawdę. Nie mogę oglądać filmu, ani spokojnie usiąść." - zwierza mi się jedna z nich. "Kopią w nasze siedzenia, rzucają różnymi rzeczami, chyba im się kino z dyskoteką pomyliły. Naprawdę jesteśmy tym zmęczone, popsuli nam wieczór."- dodaje druga. Szkoda, bo podobną opinię słyszę od przyjaciółki siedzącej wiele dalej: "Wiesz śmiali się ciągle, biegali, kopali w siedzenia. Totalne buraki, na wykopki przyjechali. Dobrze, że już dwóka zasnęła...".

Następny horror, a na Sali już względna cisza. Spokojnie już mogę się skupić na filmie, kolega obok miał rację - "buraki" poszły spać. Trzecia przerwa okazuje się być ekstremalnie senna. Ludzie rzadko wstają ze swoich miejsc, jedynie do toalet. Mój sąsiad zaczyna pochrapywać, przyprawiając mnie o senność, więc serwuję sobie duża colę, z dawką kofeiny : Czwarty film jest fenomenem pod tym względem, że budzi się większość ludzi, którzy zasnęli poprzednio : Znów powracają komentarze, kilkakrotnie pojawiają się światła komórek - to zniecierpliwieni sprawdzają godzinę. Ostatni film dłuży mi się niesamowicie, zupełnie straciłam zainteresowanie i rozglądam się po Sali. Stwierdzam, że wiele osób poszło moim śladem i swobodnie rozmawiają, sms-ują. Pod koniec wszyscy są już naprawdę zniecierpliwieni, kilka osób wychodzi, w końcu film się kończy. Leniwie podnosząc się z siedzenia stwierdzam, że pomimo zmęczenia ten ENEMEF był udany, bo bawiłam się świetnie.

Zbieram opinie:

"Dobrali złą kolejność filmów, jak to często się na ENEMEFach zdarza." - zauważa znajomy. Jego kolega stwierdza, że powinny być takie ENEMEF-y od lat 18-stu, wtedy by nie marudził :)

"Kultura naprawdę niska. Zachowywać się niektórzy nie potrafią, psują zabawę innym. Powinno się zrobić dla takich oddzielne sale." - podpowiada mi koleżanka.

"Ja tam za dużo filmów nie obejrzałam" - śmieje się znajoma. "Bardziej dla towarzystwa przyszłam, żeby się pośmiać, pogadać albo starych ziomków spotkać."

"ENEMEF baaardzo udany! Wszystko było super, tylko trochę zaduży ścisk w salach, jak się tak długo siedzi w jednym miejscu człowiek aż chce się wyciągnąć, a tu nie można bo po każdej stronie ktoś siedzi, nie ma nawet gdzie kurtki odłożyć... ale atmosfera i klimat panujący na Sali SUPER!"


Opuszczam Centrum Gemini o 7:25 z myślą, że można iść albo "do kina" albo "na filmy" :)



Gdynia, Silver Screen, ENEMEF: Noc Grozy i Horrorów, 27.11.2006

Karola (Ruda-102)
dla:chajpa.pl
C o p y r i g h t © C h a j p a . p l 2 0 0 6