Wspomnienia z Wakacji - Wdzydze [by Elendil]
Stoję na pomoście i przypatruję się przepływającym żaglówkom. To już jest koniec.Wyjeżdżamy. W mojej głowie kłębią się wspomnienia z tygodniowego pobytu we Wdzydach Kiszewskich.

W środę spotkaliśmy się na ławkach. Bagaże spakowane, a my podekscytowani wizją relaksu. Wreszcie podjeżdża bus. Załadowani z uśmiechem na twarzy wyruszamy w podróż. Po półtoragodzinnej jeździe docieramy do celu - Ośrodek Wypoczynkowy PTTK Stanica Wodna. Organizator naszej wyprawy odbiera klucze. Kiedy mijamy kolejne domki, humor nam się pogarsza widzącstarych ludzi lub małżeństwa z dziećmi. Otwieramy kwaterę, trochę mała ale przytulna. Po rozlokowaniu się idziemy pograć w siatkówkę. Zmęczeni zmierzamy ochłodzić się w jeziorze. Już wysuszeni, rozpalamy grilla. Węgle się żarzą, a kiełbaski pięką. Czas na odpoczynek - trzeba zachować siły na wieczór. Miejscowi polecają nam Tawernę. Lokal z fantastyczną atmosferą. Na gitarze gra i śpiewa Malwina - Shakira ze Wdzydz. Spokojna szantowa muzyka przyjemna dla ucha. Rozmawiamy popijając piwko. Koło godziny czwartej właściciel grzecznie mówi żebyśmy udali się na spoczynek. Nie chętnie przenosimy imprezę do domu. O godzinie dziewiątej we czwartek poszliśmy spać. W godzinach popołudniowych wstaliśmy. Prowadzeni chęcią zaspokojenia głodu udaliśmy się do baru Jola. Zamówiliśmy pomidorową z makaronem. Pyszna zupka stała się stałym punktem dnia do końca wyjazdu. Obsługiwał nas syn właścieli, który stał się kompanem naszych wieczornych wypadów. Tego dnia kolega miał urodziny, więc złożyliśmy mu życzenia i zaśpiewaliśmy sto lat. Pozostały rozkład dnia był standardowy do końca wyjazdu: grill,siatkówka,jezioro i wieczorem wypad do tawerny. W piątek budzę się i jedna myśl chodzi mi po głowie - jaki ja stary jestem dwadzieścia dwa lata na karku. Nic z tym nie zrobie zostaje mi cieszyć się życiem i dążyć do spełnienia marzeń. Impreza była bardzo udana :). W sobotę zwykły kolejny dzień piłeczka, plaża i grillowanie. Niedziela jesteśmy już zmęczeni śpimy maksymalnie po pięc godzin dziennie. Dzisiaj jest Światowy Dzień Bez Alkoholu, więc nie pijemy i relaksujemy się. Ostatnie dwa dni najpiękniejsze z całego wyjazdu. W poniedziałek wpadamy na pomysł aby popłynąć kajakami do Borska około siedmiu kilometrów w jedną stronę. Na środku jeziora nasz kajak się wywraca. Chwila strachu, ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Piękne widoki i wiosłowanie - potrzebowałem tego. Wieczorem impreza w Tawernie poznałem świetną dziewczynę, porozmawialiśmy, potańczyliśmy, było miło. We wtorek przyszedłem do Malwiny, aby nauczyła grać mnie na gitarze, godzinna lekcja trochę dała, ale muszę ćwiczyć w domu bo praktyka czyni mistrza, przed pójściem na kolejna zabawę zrobiłem zdjęcia zachodzącego słońca wyszły kapitalnie. Dziewczyna z którą bawiłem się wczoraj miała nie przyjść, a jednak była.Poszaleliśmy na parkiecie było sympatycznie. Umówiliśy się że jak wrócimy pójdziemy na herbatę. W środę rano sprzątanie całego domku, zajęło nam to około godziny. Zamknęliśmy domek i udaliśmy się do recepcji, aby oddać klucze. Pożegnaliśmy sie. Udaliśy się do Tawerny oddać pokale i popielniczkę, które zawędrowały do naszego pokoju. Pomachaliśmy na do widzenia. Następnie skierowaliśmy się do baru oddaliśmy mopa i pożegnaliśmy się z obsługą. Poszliśmy ostatni raz popływać w jeziorze. Wyszedłem z wody i ...Stoję na pomoście i przypatruje się przepływającym żaglówkom. To już jest koniec.Wyjeżdżamy. Już wiem, że będę tu wracał bo jest to miejsce, które w swój magiczny sposób ciągnie mnie do siebie.



elendil
dla: Chajpa.pl

C o p y r i g h t © C h a j p a . p l 2 0 0 7